Czarno-biała rzeczywistość

Problem niewolnictwa jest niemal tak stary jak dzieje ludzkości. W świecie, gdzie żyją słabsi i silniejsi, zawsze znajdzie się bowiem ktoś, kto będzie rościć sobie prawa do drugiego człowieka. Nawet kosztem jego wolności, godności, i niepisanych zasad człowieczeństwa.

Myśląc o niewolnictwie, niejednokrotnie mamy zakodowany pewien bardzo prosty, acz obrazowy schemat myślenia. Oto czarnoskórzy mieszkańcy Afryki, w pocie czoła i pod baczną kontrolą zarządcy, w upale i pod groźbą bata zbierają bawełnę na plantacjach Karoliny Południowej. Są oczywiście i inne obrazki. Przymierający z głodu czarni, stłoczeni w szałasach urągających jakimkolwiek prawom człowieka czekają na przydział swojej racji żywieniowej, albo piękne ciemnoskóre kobiety czy nawet kilkunastoletnie dziewczynki siłą zaciągane do sypialni właściciela. Wszystkie zaś zdarzenia odbywające się za bezgłośnym przyzwoleniem społeczności, która w niewolnikach z Afryki widziała jedynie podludzi, niezdolnych do samodzielnego myślenia wykonawców bezwarunkowo podporządkowanym woli właściciela. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że bardzo rzadko, żeby nie powiedzieć wcale, europejscy handlarze niewolnikami zajmowali się ich łapaniem. Nie było zresztą takiej potrzeby, gdyż za tego typu zadania odpowiedzialni byli sami mieszkańcy Afryki.

A konkretnie zwycięskie plemiona, które z chęcią wymieniały swoich pobratymców, zniewolonych w czasie trwających walk plemiennych, na koraliki, broń czy innego rodzaju dobra materialne. Było to możliwe m.in. za sprawą faktu, że niewolnictwo na Czarnym Lądzie było już znane, zanim rozpoczęła się eksploracja Afryki przez Europejczyków. Warto jednak zauważyć, iż niewolnictwo z okresu poprzedzającego ekspansję białego człowieka w XV i XVI wieku w Afryce nie było tym, czym stało się parę wieków później w Nowym Świecie. To bowiem „pierwotne” niewolnictwo wiązało się bardziej ze świadczeniem prac na rzecz zwycięzcy, a ponieważ zawsze istniało zapotrzebowanie na tanią siłę roboczą, więc proceder ten również miał się bardzo dobrze. Jednak trzeba pamiętać, że czarnoskórzy niewolnicy przed pojawieniem się Europejczyków na Czarnym Lądzie nie byli traktowani tak brutalnie i tak przedmiotowo, jak to miało miejsce w późniejszych wiekach i na całkiem innym kontynencie.  Zanim jednak podążymy dalszą drogą tej historii, parę słów zaczerpniętych z mądrości popkultury, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się prostackie
i wulgarne, jednak pod maską taniej rozrywki kryją ziarenko mądrości. Kto z nas nie pamięta kultowego już filmu „Chłopaki nie płaczą”? W komedii tej, nakręconej 18 lat temu, a przez niejednych cytowanej do dzisiaj z zapamiętaniem godnym wytrawnego filmoznawcy, pojawia się postać Freda, gangstera granego przez Cezarego Pazurę. Właśnie ten bohater wypowiada takie oto słowa, komentując fascynację jednego z głównych bohaterów czarnoskórymi raperami: „(…) wywozili tylko takich, co albo nie potrafili spierdolić przed siatką, albo byli największymi głąbami z plemienia  i wódz sprzedawał ich za paczkę fajek, bo i tak nie miałby z nich pożytku. I ci wszyscy nieudacznicy pojechali do Ameryki, pożenili się, porobili dzieci. Świat poszedł do przodu, pojawiły się komputery, amfetamina, samoloty. Ale co z tego, jeżeli ich serca pompują tę samą krew – są potomkami człowieka, który na własnym podwórku dał się złapać w siatkę”. Komentarz niewybredny, jednak niosący ważną treść. Nie tylko biali odpowiedzialni byli za los czarnej ludności Ameryki Północnej, choć z pewnością
w historii niewolnictwa odegrali niechlubną rolę.

Zresztą taką samą rolę można przypisać również Arabom, którzy także trudnili się łapaniem i przetrzymywaniem niewolników oraz późniejszą odsprzedażą ich europejskim handlarzom żywym towarem. Rozpoczęcie kolonizacji Ameryki, odkrytej w 1492 r. przez Kolumba oraz zapotrzebowanie na robotników sprawiło, że Czarny Ląd zaczął być postrzegany jako miejsce pozyskiwania taniej siły roboczej. Sprowadzaniem do Europy oraz innych kolonii ludzi, zajmowali się najpierw Portugalczycy, którzy odkupowali niewolników od Afrykanów. Najpierw byli oni wywożeni do plantacji znajdujących się nad Oceanem Atlantyckim, a dopiero później na masową skalę zaczęli zasilać tereny portugalskich i hiszpańskich kolonii w Ameryce. Proceder ten został w XVII wieku rozszerzony również na kolonie angielskie i francuskie. Niewolnicy wykorzystywani byli do pracy na plantacjach, w kopalniach oraz jako pomoc domowa.

Późniejszy rozkwit plantacji bawełny na południu Ameryki Północnej spowodował, że jeszcze bardziej wzrósł popyt na „czarny towar”. Jednocześnie stosunkowo niska cena zakupu kolejnego niewolnika sprawiała, że nikt nie przejmował się ani warunkami, w jakich żyje murzyńska część społeczności, ani tym, czy przetrwają oni kolejny dzień. W teorii niewolnictwo zakończyło się w Stanach Zjednoczonych wraz z rokiem 1863, kiedy to weszła Proklamacja Emancypacji Lincolna, która głosiła, że niewolnicy żyjący na terenie Konfederacji są wolnymi ludźmi. Był to jednak bardziej symboliczny niż realnie wnoszący w życie niewolników zmiany gest. Lincolna bowiem bardziej interesowały dalsze losy wojny secesyjnej, którą w końcu musiał sensownie uargumentować, aniżeli losy murzyńskiej części społeczności. Należy jednak zdawać sobie sprawę, że Afrykanie trafiający do Nowego Świata nie byli tylko tanią siłą roboczą w Ameryce Północnej. Zdecydowana większość przewożona w tę część świata trafiała na Karaiby, do Brazylii oraz do  hiszpańskiej  części Ameryki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *