Co Was trapi w łóżku?

Myślisz, ze Twój problem seksualny dotyczy tylko Ciebie, cały świat obrócił się przeciwko Tobie, nie da się tego rozwiązać, a Ty sam czujesz się ze sobą beznadziejnie? Porozmawiaj z seksuologiem – to nie boli!

Coraz częściej dostajemy od Was wiadomości, w których prosicie nas o pomoc w rozwiązaniu Waszych problemów seksualnych. Zawsze chętnie Wam pomożemy, jednak czasem pojawiają się kwestie, które wymagają wizyty u specjalisty seksuologa. Wtedy zaczynają trapić Was wątpliwości, czym tak naprawdę zajmuje się seksuolog? Czy będzie w stanie mi pomóc? Czy mnie zrozumie? Dlatego właśnie postanowiliśmy porozmawiać ze znanym seksuologiem, dr. Bogdanem Stelmachem, o tym, jak wygląda jego praca, z jakimi problemami na co dzień się spotyka i jak pomaga swoim pacjentom.

Aleksandra Podkówka: Często seksuologa myli się z psychologiem, psychiatrą, urologiem, wenerologiem. Dlatego bardzo proszę wytłumaczyć naszym czytelnikom swoimi słowami, czym tak naprawdę zajmuje się seksuolog.
Bogdan Stelmach: Zakres zainteresowania seksuologii daleko wykracza poza jedną dziedzinę medycyny. Na sferę seksualną człowieka ma wpływ tak wiele czynników, że trudno się dziwić takiemu wizerunkowi społecznemu tej specjalizacji. Trudno aby przedmiotem zainteresowania seksuologa nie były problemy emocjonalne pacjenta, choroby psychiczne (około połowa pacjentów seksuologa ma problemy depresyjne lub lękowe), urologiczne czy też weneryczne. Seksuolog zajmuje się sferą seksualną człowieka, natomiast na sposób ekspresji popędu seksualnego, sposób realizacji erotycznej ma wpływ wszystko, co jest związane z naszym funkcjonowaniem. Także choroby wprost lub pośrednio modelują nasze zachowania seksualne, sposób budowania bliskości, relacje z drugim człowiekiem.
AP: Jak długo prowadzi Pan praktykę? Czy z biegiem lat zauważa Pan coraz większą liczbę pacjentów? Jacy przychodzili na początku Pana praktyki, a jacy przychodzą teraz?
BS: Z seksuologią mam do czynienia od 1994 roku. Oczywiście pojawiły się przez te lata nowe trendy. Po pierwsze coraz więcej ludzi nabiera przekonania, że można uzyskać pomoc w obszarze swojej seksualności. Dzisiaj wizyta u seksuologa coraz mniej przypomina wyjście szpiega na punkt kontaktowy. Coraz więcej ludzi w warunkach zgody wewnętrznej na taką wizytę przyznaje się do niej. Także seksuologia jako dziedzina rozwija się i oferta terapii jest coraz bardziej rozległa.
AP: Z jakimi problemami mężczyzn spotyka się Pan w swoim gabinecie najczęściej?
BS: Dominujące problemy mężczyzn to wytrysk przedwczesny oraz zaburzenia erekcji. Jednak chciałbym wspomnieć o pojawiającym się kryzysie tożsamości mężczyzn.Oczekiwania wobec nich stają się coraz bardziej biegunowe i sprzeczne. Tradycyjna rola silnego, władczego mężczyzny jest niemalże społecznie odrzucana. Z drugiej strony mężczyzna nieudolny, będącym kolejnym „dzieckiem na wychowaniu” przez kobietę prędzej czy później staje się nieakceptowany.

AP: Czy w dużej mierze problemy te różnią się od problemów kobiet, czy ta granica się zaciera?
BS: Kobiety i mężczyźni inaczej wchodzą w obszar aktywności seksualnej. Jednak problemy hamujące pożądanie mogą być podobne. Coraz więcej par poszukuje pomocy z powodu braku komfortu w codziennym wspólnym funkcjonowaniu. Taką pomoc uzyskują i wtedy mamy do czynienia z problemami wspólnymi. Dla przykładu brak umiejętności rozwiązywania kon􀏐liktów, słaba komunikacja są  problemami u obojga. Natomiast istnieją choroby natury seksualnej, które są wyłączną domeną kobiet, chociażby pochwica. U mężczyzn, co zrozumiałe, są to zaburzenia erekcji. Są jednak takie, które występują u obu płci, tak jak zespół bólowy w trakcie współżycia zwany dyspareunią. Różni je tylko częstość występowania.
AP: Czy kryzysy w związku częściej spowodowane są rozczarowaniem związkiem czy osobami trzecimi, które wkroczyły pomiędzy partnerów (zdrady, romanse)?
BS: Wkroczenie osoby trzeciej pomiędzy partnerów jest zaledwie objawem słabej jakości relacji pomiędzy nimi. Nie jest przyczyną. Wszystkie teorie o konieczności zdrady, naturalnej potrzebie poligamii u mężczyzn tworzą ludzie niedojrzali emocjonalnie. Zapewniam, że jest ich sporo. Rozczarowanie związkiem jest tylko dowodem braku pracy nad nim. Zapominamy czasami, że niczego nie dostajemy na zawsze i trzeba się rozwijać. W aktywności zawodowej godzimy się na kursy doszkalające, jest to dla nas oczywiste. W związku natomiast w zmieniających się okolicznościach stoimy w miejscu i oczekujemy, że to zadziała. Nie zadziała. Nad związkiem trzeba nieustannie pracować. Czego by to nie oznaczało.


AP: Czy nadal Pan uważa, że uzależnienie od pornografii ma wpływ na budzenie się w człowieku dewiacji, ma wpływ na jakość związku?
BS: Odpowiedź na to pytanie daleko wykracza poza pojemność tego wywiadu. Ujmijmy to tak. Pornografia w formie, jaką mamy dzisiaj, powoduje przewlekłą chorobę mózgu. Zainfekowanie nią uaktywnia uzależnienie. Destrukcja emocjonalności człowieka nie jest inna niż w każdym uzależnieniu, np. od kokainy. Konsekwencje dla związku są fatalne. Coraz częściej spotykam mężczyzn, którzy marzą, aby ich partnerka także zainteresowała się pornografią. Mam dla nich złą wiadomość. Spotykam takie pary. Ona i on, każde w swoim pokoju przed własnym laptopem bez jakiegokolwiek zainteresowania sobą nawzajem. Dewiacje oczywiście tak, ale w wyższych stadiach uzależnienia.
AP: Jak leczyć się z uzależnienia od pornografii? Rozmowa wystarczy?
BS: To skomplikowany problem. Psychoterapia jest fundamentem leczenia. Rozmowa terapeutyczna, czyli rozmowa zgodna z zasadami, jakie panują w określonym nurcie psychoterapii, jest podstawą. Jednak czasami trzeba sięgać po farmakoterapię.
AP: Jakie są główne przyczyny skłonności do seksoholizmu? Czy podobnie jak inne uzależnienia atakuje w „słabszym” okresie życia człowieka?
BS: Osobowość zaburzona jest bardziej podatna, to oczywiste. Jednak podstawą jest niedostateczny poziom rozwoju psychoseksualnego. Można więc powiedzieć że „słabsi” obrywają, bo nie potra􀏐ią się obronić, a są słabsi, ponieważ obrywali w dzieciństwie.

AP: Jaka dewiacja pacjenta najbardziej Pana zaskoczyła?
BS: Trudno mi znaleźć coś zaskakującego. Chyba nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Chyba tylko to, jak bardzo źle potrafimy traktować dar przeżywania erotycznego. Czyli co człowiek czasami wyprawia ze swoją sferą seksualną. Wspomniana pornografia i jej skutki. Czasami są tragiczne i przechodzą na inne pokolenia. Zgwałcone dziecko w przyszłości też nie poradzi sobie same z sobą. Gwałciciele dzieci to nowa kategoria wywodząca się spośród konsumentów pornografii.
AP: Jak w takim przypadku przebiegałaby terapia?
BS: Terapia dewiacji jest długotrwała i żmudna. Nie zawsze kończy się dobrym efektem. Istnieją osoby niepodatne na terapię, które pozostają w swoim zaburzonym świecie dożywotnio. Na wolności są do momentu, aż zostaną przyłapane na naruszeniu prawa. To smutne, że kiedyś radosne dzieciaki pełne nadziei na szczęśliwe życie w końcowej stacji są od szczęścia biegunowo odległe.
AP: Czy nadal praktykuje Pan terapię par razem ze swoją żoną? Skąd ten pomysł?
BS: Tak, to prawda. Ten pomysł wynikł z praktyki. Z potrzeby bezpieczeństwa obu płci. Uważamy go za trafny. Pozwala nam to nie obawiać się leczenia par trudnych, mocno skonfliktowanych. Par, które w innych ośrodkach zyskały status beznadziejnych.
AP: Czy to prawda, że terapię częściej inicjują partnerki niż partnerzy?
BS: To nie spodoba się mężczyznom, lecz kobiety mają wyższy poziom inteligencji emocjonalnej. Lepiej widzą problemy w relacji i częściej szukają pomocy dla dwojga. Tak, to prawda, że to one częściej inicjują terapię.

AP: Jak wygląda terapia pary, w której partnerka nie akceptuje upodobań seksualnych partnera?
BS: Pytanie to dotyka problemu miłości lub jej braku. Co jesteśmy w stanie zrobić dla obiektu naszej miłości lub z czego jesteśmy w stanie zrezygnować. Nie wolno tutaj pomylić miłości z hedonistycznymi potrzebami seksualnymi. Problem innych upodobań rzadko jest problemem samym w sobie. To część, często objaw deficytu miłości.
AP: Jak wygląda terapia pary, w której jeden z partnerów jest oziębły seksualnie?
BS: Oziębłość seksualna ma rozmaite przyczyny. Diagnostyka problemu ma kluczowe znaczenie. Przykład: utrata potrzeb u mężczyzny z hipogonadyzmem (spadek produkcji testosteronu) nie ma
nic wspólnego z jego partnerką. To jednak powoduje obopólne cierpienie. „Nie podobam mu się, skoro mnie nie pożąda” – myśli ona. On natomiast: „Kocham tę piękną kobietę, ale nie potrafię się zmusić do bliskości cielesnej”. Oboje nie wiedzą dlaczego, więc rusza spirala lęku o to, co się wydarzy. To koszmar. Podałem tylko przykład, aby zobrazować z jak skomplikowaną materią mamy do czynienia.

AP: Ma Pan przepis na rozpalenie namiętności w długoletnim, zmęczonym monotonią związku?
BS: Przykro mi, uniwersalnych recept nie mam. Człowiek jest indywidualnością w swoim indywidualnym otoczeniu. Każdy może dostać inną radę w podobnych okolicznościach. Ale to właśnie jest fascynujące w seksuologii – mnogość biografii. Nie można się nudzić w takiej pracy – ludzie zawsze będą najbardziej interesujący.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *