Albańska riwiera

Ten odkrywany dopiero kraj, mający dostęp zarówno do Morza Jońskiego, jak i Adriatyckiego, zachwyca podróżnych nie tylko niskimi cenami, ale przede wszystkim zapierającymi dech
w piersiach, malowniczymi cudami natury.

 

Albania to bałkański kraj położony w południowo-wschodniej części Europy. 75 proc. kraju zajmują pasma górskie, ale to tylko jeden z powodów, dla których warto odwiedzić ten malowniczy, a przede wszystkim idealny na wypoczynek rejon świata. Nieczęsto bowiem zdarza się tak, że góry sąsiadują tak blisko ze wspaniałymi plażami, a co za tym idzie także i z morzem, które przyciągnie zarówno miłośników błogiego plażowania, jak również nieco bardziej aktywnych wczasowiczów.

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że w Albanii zarówno miłośnicy morza, jak i ci, którym marzy się górski wypoczynek na łonie natury, z pewnością będą zachwyceni. Gdzie zatem warto rozpocząć zwiedzanie? Osoby, które odpowiednio przygotowały się do wyprawy przed wyjazdem, natknęły się zapewne w czasie wstępnego „reserchu” na pojęcie „Albańska Riwiera”. W słowach tych zresztą trudno doszukiwać się nadużycia, bo choć faktycznie w porównaniu z tą znaną Riwierą, albańskiej brakuje blichtru
i przede wszystkim rozpoznawalności, to na pewno tego samego nie można powiedzieć o widokach i plażach, które śmiało mogą konkurować z tymi francuskimi.

Albańska Riwiera ciągnie się od przełęczy Llogara do Sarandy. Jeśli zaś chodzi o tamtejsze kurorty, to będąc w Albanii, z pewnością warto jest zwiedzić wspomnianą właśnie Sarandę oraz Ksamil. Ci, którzy wybiorą się tam w szczycie sezonu letniego będą mile (oby) zaskoczeni, że językiem dominujących na ulicach jest… polski. Polacy bowiem z roku na rok coraz częściej korzystają ze stosunkowo taniej oferty klimatycznego wyjazdu nad ciepłe Morze Śródziemne.

Plaże, które z pewnością są warte zwiedzenia, to: Palasa, Gjilekë czy Himarë. Ta pierwsza, ponieważ tutaj w bliskim sąsiedztwie można podziwiać krystalicznie niebieskie Morze Jońskie, widok na przełęcz Llogara oraz majestatyczne szczyty gór, które wyrastają aż 2000 m n.p.m. To właśnie tą przełęczą biegnie jedna z najbardziej atrakcyjnych turystycznie tras widokowych w Albanii. Plaża Gjilekë rożni się nieco od swojej poprzedniczki. Owszem, i tutaj można podziwiać piękno leżące na styku można i gór, jednak plaża w tym rejonie jest bardziej kamienista, co nie znaczy, że zabraknie piasku dla tych, którzy chcieliby tutaj poleżakować czy też po prostu zwyczajnie odpocząć, sycząc oczy widokami morskich wspaniałości. Za spędzeniem zaś czasu na plażach Himarë przemawia przede wszystkim sama miejscowość, która niewątpliwie należy do jednych z najpopularniejszych ośrodków turystycznych, choć nie aż tak słynnych jak Llogara czy Saranda. Jest tu zatem mniej tłoczno, ale nie mniej urokliwie. Ci zaś, którzy nie przepadają za pieszymi wycieczkami czy leniwym wylegiwaniem się na plaży, również znajdą w Albanii coś dla siebie. 

Na uwagę zasługuje z pewnością stolica kraju, Tirana. Polecany tutaj szczególnie jest spacer po samym centrum miasta. Zwiedzanie zabytków, takich jak chociażby Placu Skanderbega, gdzie znajduje się budynek opery i Muzeum Narodowe ze słynną mozaiką „Shqiperia”, to tylko jedna z możliwości. W Tiranie warto też wstąpić do cukierni czy restauracji, zachwycających podróżnych bogactwem smaków i aromatów.

 

Na uwagę zasługują szczególnie albańskie smakołyki, podobne do tureckich i tak samo jak one słodkie do granic możliwości. Godne polecenia jest trileće, czyli rodzaj biszkoptu nasączonego trzema rodzajami mleka, który na wierzchu pokryty jest grubą warstwą płynnego karmelu. Ale w Albanii dostaniemy także, coraz bardziej znane w Polsce baklavy oraz kadaify. Te ostatnie zwane są inaczej włochatymi ciastkami, które nazwę zawdzięczają specjalnemu niteczkowemu ciastu, formowanemu w różnej wielkości kulki.
W Tiranie, oprócz udania się do restauracji serwującej lokalne potrawy, warto również wybrać się na zwiedzanie muzeów. Tych z pewnością w stolicy, nastawionej na turystów, nie brakuje.

A ponieważ Albania słynie z bunkrów (co nierozerwalnie związane jest z burzliwą historią tego malowniczego zakątka świata), to z pewnością warto odwiedzić BUNK’ART, czyli udostępniony dla zwiedzających, ogromny bunkier samego Envera Hodży, wieloletniego albańskiego przywódcy. Ponoć pomysł, by w sercu Albanii wybudować tak olbrzymi kompleks podziemny, sam Hodża przywiózł z jednej ze swoich zagranicznych podróży. Zachwycony rozwiązaniami podpatrzonymi w Korei Północnej, paranoiczny dyktator postanowił w ten sposób bronić się przed zewnętrznymi atakami obcych mocarstw. Przeczucia zawiodły jednak Hodżę, ale to Albańczycy i krajobraz tego nadmorskiego państwa zapłacił najwyższą cenę za urojenia swojego przywódcy. Choć trzeba przyznać, że dla dziś bunkry, rozsiane po całym kraju, swoista pamiątka po szaleńczej dyktaturze, to nie lada przygoda dla turystów.

I tak też należy na to dzisiaj patrzeć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *