Latające dyski

Dla wielu ludzi frisbee to tylko jedna z rozrywek popularnych w miejskich parkach w ciepłe dni. Niektórzy jednak latające dyski traktują znacznie bardziej poważnie. Przekonać się o tym można było m.in. niedawno podczas World Games we Wrocławiu, gdzie rozegrano zawody w latających dyskach (inaczej ultimate).

Czym jest ultimate (dawniej ultimate frisbee)? To gra zespołowa, łącząca w sobie elementy kilku różnych sportów. Pod względem sposobu zdobywania punktów przypomina rugby i futbol amerykański – celem jest umieszczenie frisbee w strefie punktowej przeciwnika, za końcową linią. Jednak jeśli chodzi o pozostałe zasady gry, najbardziej zbliżone są do innej nietypowej gry – korfballu. Oba sporty są bezkontaktowe, rywalizują w nich zespoły mieszane, a z dyskiem (lub odpowiednio – z piłką) nie wolno się przemieszczać ani podawać z rąk do rąk bez fazy lotu. W rozgrywce ultimate uczestniczą dwie drużyny siedmioosobowe. Standardowe boisko do gry ma wymiary 100 × 37 metrów, a na obu jego końcach znajdują się strefy punktowe o długości 18 m. Dysk waży 175 g i można go rzucić w dowolnym kierunku. W ataku można wyróżnić dwie podstawowe grupy zawodników: handlerów (rozgrywających) i cutterów (dosłownie ścinających). Handlerów może być dowolna liczba (zazwyczaj drużyna ma od jednego do trzech), ich zadaniem jest utrzymywanie i rozgrywanie dysku. Są to zazwyczaj najlepiej rzucające osoby w drużynie. Zadaniem cutterów natomiast jest przenoszenie dysku  „w głąb” boiska oraz łapanie punktów. Są to zwykle ci najszybsi i najbardziej skoczni z zespołu. Zawodnik po złapaniu dysku musi się zatrzymać i, nie odrywając jednej nogi od podłoża, rzucić go do następnego zawodnika. Ma na to 10 sekund. Jeżeli dysk upadnie na ziemię, zostanie złapany poza boiskiem, przechwycony lub strącony na ziemię przez zawodnika drużyny przeciwnej, inicjatywę przejmuje drużyna broniąca, a drużyna atakująca przechodzi do obrony. Tylko jeden obrońca może bronić osoby z dyskiem – pozostali muszą być przynajmniej 3 metry od niej. Głównym zadaniem markera, czyli broniącego, jest zmuszenie osoby z dyskiem do podania w określonym, ustalonym wcześniej z drużyną kierunku. Aby to zrobić, może dowolnie używać swego ciała do zablokowania rzutów, ale każdy kontakt z handlerem, zasłona czy zabiegnięcie drogi jest traktowane jako faul.

Co ciekawe, w grze nie uczestniczą sędziowie. Wszystkie kwestie sporne rozwiązują sami zawodnicy, kierując się zasadami fair play, a w wypadku braku rozwiązania sporne zagranie jest powtarzane. Mecz trwa do momentu, gdy jedna z drużyn zdobędzie 15 punktów. Sport jest dynamiczny i widowiskowy (szczególnie wtedy, gdy zawodnicy  z poświęceniem rzucają się za dyskiem na murawę), a proste zasady sprawiają, że łatwo jest go opanować.

Jak powstał ultimate? Narodził się w głowach licealistów z Columbia High School w Maplewood w stanie New Jersey (USA) w 1968 roku. Chcieli oni stworzyć grę, przy której mogliby spędzać wspólnie wieczory. Na samym początku zasady były dość płynne, rozgrywki przypominały futbol grany przy użyciu dysku Frisbee, ale z czasem uległy one modyfikacji i ultimate nabrało unikalnego charakteru. Licealiści zabrali ze sobą grę na uniwersytety, a reszta, jak to mówią, jest historią. Dziś ultimate jest uprawiany w wielu krajach na świecie, choć największą popularnością wciąż cieszy się w Ameryce Północnej. Istnieje tam profesjonalna liga American Ultimate Disc League, w której występują 24 drużyny z USA i Kanady. W Stanach ogólną liczbę graczy szacuje się na 6 milionów, w całej Ameryce Północnej w ultimate rywalizuje ponad 12 tys. studentów w ponad 700 college’ach. W Polsce w ciągu ostatnich 5 lat liczba zawodników wzrosła ze 100 do 1000, istnieje już u nas około 50 drużyn
i trzy dywizje: męska, damska i mieszana. W mistrzostwach świata zwykle wygrywa – tu bez niespodzianki – USA. Oprócz Stanów Zjednoczonych i Kanady w czołówce krajów znajdują się Wielka Brytania, Niemcy, Australia i Japonia. „Pamiętam, jak pewnego razu biegłem za podaniem, wyskoczyłem w powietrze i poczułem Frisbee lądujące w mojej dłoni. Poczułem wtedy perfekcyjną synchronizację
i radość chwili i kiedy lądowałem, powiedziałem do siebie „To jest ostateczna (ang. ultimate) gra. To jest ostateczna gra” – Jared Kass, jeden z twórców ultimate.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *