Australijska moc

Australia w pierwszej chwili niekoniecznie kojarzy się nam z motoryzacją. Warto jednak wiedzieć, że wykształciła się tam odrębna kultura motoryzacyjna, zupełnie inna od tej, jaką znamy z własnego podwórka. Prym wiodą w niej dwaj producenci samochodowi – Ford i należący do General Motors Holden.

Forda nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. General Motors zresztą też nie, ale Holden nie zawsze był jego częścią. Właściwie wszystko zaczęło się od… rymarstwa. Od 1856 roku James Alexander Holden, imigrant z Anglii, produkował w Australii Południowej siodła i inne akcesoria jeździeckie. Na konie, tym razem mechaniczne, założona przez Holdena firma przerzuciła się pół wieku później, w 1908. Przedsiębiorstwo najpierw naprawiało samochody, a następnie zajęło się produkcją nadwozi. Co ciekawe, Holden’s Motor Body Builders Ltd. było pierwszą firmą montującą karoserię dla Forda w Australii. (W ostatnich latach obaj producenci byli głównymi rywalami na rynku australijskim, a ich zwolennicy tworzyli dwa wrogie obozy – fan Holdena nigdy nie kupiłby Forda i odwrotnie).

Od 1924 Holden stał się wyłącznym dostawcą nadwozi dla General Motors, a w 1931 został przejęty przez amerykański koncern. Po wojnie cel firmy był jasny – wyprodukowanie pierwszego australijskiego samochodu. Udało się tego dokonać w roku 1948. Premierowy model otrzymał mało chwytliwą nazwę Holden 48-215. Zapotrzebowanie było duże, bo już w latach 50. Holden zdominował australijski rynek motoryzacyjny. Wkrótce firma eksportowała swoje samochody do 17 krajów. W kolejnych latach przedsiębiorstwo wciąż się rozwijało, na tyle dobrze, że w 1987 roku wspólnie z brytyjskim konstruktorem samochodów wyścigowych Tom Walkinshaw Racing powołało do życia spółkę Holden Special Vehicles. Zajęła się ona oficjalnym, przyfabrycznym tuningiem samochodów marki Holden. Oznacza to, że HSV wypuszcza do sprzedaży samochody, które w Europie czy USA powstałyby jedynie na specjalne zamówienie klienta. Dzięki temu poszczególne modele zyskują sportowy charakter – ich poprawione wersje mogą mieć nawet do 500 KM.

Najciekawiej w takiej wersji prezentują się samochody typu ute (skrót od utility – użyteczny). To rodzaj aut, które trudno spotkać poza Australią. Najkrócej rzecz ujmując, jest to pick-up bazujący na sedanie. To mniej więcej tak, jakby popularnego na naszych drogach Passata B5 przeciąć w połowie i jego tylną część zamienić na skrzynię ładunkową. 400-konne ute od HSV dysponują ogromną mocą i mają bardzo lekki tył (w momencie gdy nie przewozimy żadnego ładunku). Jeśli dodamy do tego fakt, że silnik umieszczono z przodu, samochód jest nie tylko szybki, ale też większość zakrętów chce pokonywać bokiem. Jazda takim wynalazkiem to prawdziwa gratka dla każdego fana motoryzacji. Nic więc dziwnego, że  w Australii wokół ute wytworzyła się swoista subkultura, z festiwalami  i piosenkami country nagrywanymi na ich cześć,  a nawet z własną serią wyścigową.

Przez lata HSV wypuściło na rynek wiele modeli, większość bazujących na autach Holden, choć w małych ilościach ulepszane były także inne samochody należące do gamy General Motors. Wzmocnione holdeny były sprzedawane także na kilku rynkach poza Australią, często pod zmienioną nazwą (m.in. jako Vauxhall i Chevrolet Special Vehicles). Na koniec miła wiadomość – jeszcze do niedawna informowano, że w tym roku, z powodu spadającej sprzedaży, zamknięte zostaną wszystkie fabryki marki Holden, której miejsce miałby zająć Chevrolet. Póki co jednak do tego nie dojdzie – General Motors jest zdeterminowane, by australijska marka przetrwała. HSV natomiast w przyszłym roku czeka prawdopodobnie rebranding na Walkinshaw.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *