Rajskie plaże na Zanzibarze

Jeżeli ktokolwiek zastanawiał się kiedyś, jak w rzeczywistości wyglądał raj, z pewnością nie trafi ł nigdy do Zanzibaru – krainy wiecznie turkusowego Oceanu Indyjskiego i korzennych, zniewalających aromatów

Unguja, potocznie zwana Zanzibarem, jest największą wyspą Archipelagu Zanzibar i dla większości turystów stanowi główną atrakcję tego zakątka świata. Nie bez przyczyny, gdyż ta malownicza kraina, należąca wraz z sąsiednią Pembą do autonomicznego okręgu Tanzanii, oferuje turystom niezapomniane chwile w przepięknych okolicznościach przyrody. Nie wszędzie bowiem na Ziemi można w czasie podróży cieszyć się piękną białopiaskową plażą, niesamowitym słońcem i wodą, która w zależności od pory dnia zmienia odcienie, przechodząc z błękitu w lazur, by po chwili naszym oczom mógł ukazać się najbardziej intensywny odcień szmaragdu, jaki kiedykolwiek mogliśmy podziwiać.

Zresztą nie ma co ukrywać, to właśnie woda i piasek stanowią w dużej mierze o magicznej atmosferze wyspy. Choć, jak to zwykle bywa w takich zakątkach globu, całości dopełniają ludzie, którzy swą życzliwością i otwartością w szybki sposób potrafią zjednać nawet najbardziej nieprzejednane serce każdego sceptyka rajskich podróży. Afryka od pierwszych chwil wita nowo przybyłych śpiewem, uśmiechem i feerią barw, jakich nie powstydziłaby się niejedna panna kupująca sari w najlepszej dzielnicy Bombaju. Będąc na Zanzibarze, nie sposób uniknąć wszechobecnych miejscowych słów, takich jak: „Jambo” – cześć, czy tak dobrze nam znane „Hakuna matata” – nie ma problemu, które to zwroty pokazują tylko, jak przyjaźnie nastawieni do innych są tutejsi. Choć, bo tego faktu, przemieszczając się po wyspie od jednego do drugiego miasta, nie da się ukryć, barwność zanzibarskiej przyrody kontrastuje z biedą zanzibarskiej ludności, co widać na każdym niemal kroku. Przebywając jednak na wyspie, nie odczuwa się, aby ktoś szczególnie narzekał swoją dolę. Wręcz przeciwnie. Podporządkowane przyrodzie życie tutejszej ludności wydaje się spokojne i harmonijne. Przy tym wszystkim kobiety zachwycają zwiewnością i lekkością strojów (Zanzibar w większości jest muzułmański, więc nie powinien dziwić fakt, że płeć piękna odsłania jedynie twarze i nie nawiązuje bliższych kontaktów z obcymi), zaś mężczyźni zawsze są gotowi na nowe znajomości. Co jednak warto zobaczyć, będąc na Zanzibarze? Z pewnością niemałą gratką dla turystów będzie odwiedzenie stolicy, a konkretnie wpisanej na listę UNESCO dzielnicy Stone Town, gdzie, o czym nie wszyscy wiedzą, 5 września 1946 roku urodził się Freddie Mercury, wokalista zespołu Queen. Ale Stone Town to nie tylko miejsce przyjścia na świat brytyjskiego showmana, to przede wszystkim architektura i niezwykłe bazarki, pomiędzy którymi niejedna osoba zagubi się, by już nie chcieć powrócić do wcześniejszego życia. Nie bez przyczyny Zanzibar uważany był za „wyspę przypraw”. Jeszcze zanim dojdzie się do Darajani Market, największego bazaru w mieście, nozdrza turystów zaatakowane zostają przez ciężkie, korzenne zapachy, takie jak gałka muszkatołowa, pieprz czy goździki. Często zresztą można usłyszeć, że te aromaty to prawdziwe zapachy tej rajskiej wyspy.

Ale bazarki to tylko jedna odsłona stolicy. Drugą, nie mniejszą atrakcję stanowią przepiękne kamienice ze wspaniałymi okiennicami, które zachwycają misternością zdobień oraz przepięknie kutymi i ciężkimi drzwiami – pozostałość po bogatych kupcach arabskich, którzy w ten sposób ogłaszali całemu światu wszem i wobec swoją potęgę. Bardzo trudno, poruszając się po tych wąskich uliczkach, z których co rusz wyzierają kolorowe kramy oferujące tutejsze rękodzieło, nie zakochać się w zanzibarskiej stolicy. Ale turyści ciągną do Zanzibaru przede wszystkim z powodu przepięknych plaż i nieograniczonych możliwości związanych z uprawianiem sportów wodnych. Nurkowanie (część plaż może się poszczycić obecnością przepięknej rafy koralowej), różne odmiany surfingu, snorkeling, kajaki czy piłka wodna to tylko niektóre z propozycji spędzenia wolnego czasu nad brzegiem zanzibarskiego morza. Nic zatem dziwnego, że Zanzibar, nie tylko z nazwy, ale też z racji oferowanych atrakcji, nazywany jest najprawdziwszym rajem na ziemi. Do tego dodać należy, że turyści mają tu możliwość wzięcia udziału w morskim safari (blue safari), a perspektywa zobaczenia grupy delfinów z pewnością skusi niejednego. Tym bardziej, że w taką podróż wliczone jest wypłynięcie w morze tradycyjną łodzią rybacką zwaną dhow, która całej wyprawie doda jeszcze większej pikanterii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *