Polska Barbie

Najbardziej różowa postać w polskim showbiznesie

Modelka o pseudonimie Anella w ekskluzywnym wywiadzie dla TW

Twój Weekend: Nazywa się Pani polską żywą lalką Barbie. Proszę nam powiedzieć, czy pomysł, by upodobnić się do najpopularniejszej lalki na świecie rodził się u Pani od dawna, czy pod wpływem jakiegoś impulsu? Proszę opowiedzieć nam swoją historię.
Anella: Życie samo pisze scenariusze. Na mnie widocznie spadł zaszczyt życia jak prawdziwa księżniczka Barbie. Zawsze wyglądałam ślicznie, nie brakowało mi komplementów ze strony mężczyzn ani kobiet! Często słyszałam, że jestem piękna – jak Barbie. Idealne proporcje, duże niebieskie oczy, długie nogi, niespotykanie wąska talia – prawdziwa lalka. Tak naprawdę wszystko zaczęło się już w dzieciństwie – zawsze miałam pokaźną kolekcję tych idealnych blond lalek. Też zapragnęłam taka być – i oto jestem.

TW: Jak wygląda zwyczajny dzień Anelli, naszej polskiej Barbie?
Anella: Ćwiczę, chodzę na zakupy, do kosmetyczki, fryzjera, otwieram paczki, prezenty, robię zdjęcia lub jestem na sesji, resztę czasu poświęcam narzeczonemu. W zasadzie jesteśmy nierozłączni i bardzo często mi doradza.

TW: Jak Pani dba o figurę?
Anella: Robię regularnie cardio, ćwiczę (tak, tak, sekretne ćwiczenia – nie każdy może być taki jak ja :P), odżywiam się zdrowo. Często by przygotować zdrowy, ale i dobry posiłek dużo czasu spędzam na przeliczaniu kaloryczności składników odżywczych i innych elementów. Wymaga to dycypliny i trzeba być wręcz zawziętym, by utrzymać linię. Nic nie przychodzi łatwo. Niedawno znana gazeta opublikowała informację, że zostały mi wycięte żebra, co oczywiście nie jest prawdą. Bardzo mnie to dotyka psychicznie. Pewne jest, że zostaną z tego wyciągnięte konsekwencje prawne.

TW: Ile operacji plastycznych ma Pani już za sobą?
Anella: Nie ukrywam, że poddałam się operacjom plastycznym (jak to ma w zwyczaju większość polskich celebrytów), ale nie powiem ilu. Każdy ma swoje sekrety, a moje piersi będą jeszcze większe – to jest teraz dla mnie najważniejsze!

TW: Ile jeszcze przed Panią?
Anella: Na pewno sporo – mam dużo planów, by się udoskonalić i być jeszcze bardziej seksowna i idealna – jak prawdziwa lalka Barbie. Zatem czekajcie i obserwujcie rezultaty.

TW: Jak to jest, że zabiegi medycyny estetycznej, które dla innych pacjentek są bardzo bolesne, Pani nie sprawiają większego bólu?
Anella: Kto chce być piękny, musi cierpieć. Poza tym kto mówi, że nie bolą?

TW: Czy jest jeszcze coś, co przeszkadza Pani w osiągnięciu idealnego wyglądu?
Anella: Największa przeszkoda to pewni chirurdzy w naszym kraju, którzy się wszystkiego boją. To chyba jedyna udręka.

TW: Jest Pani przepiękną kobietą, czy otrzymuje Pani często propozycje matrymonialne?
Anella: Dziękuję za komplement. Co do pytania – to bzdury, ale faktem jest, że skrzynka jest zapełniona. Nie mam czasu, by się tym zająć. Poza tym nie jestem zainteresowana takimi domniemanymi propozycjami.

TW: Czyli nie jest Pani singielką?
Anella: Nie! Jestem zajęta od dłuższego czasu, szczęśliwie zakochana, pozostaje mi tylko czekać na ślub.

TW: Można Panią spytać o wiek?
Anella: O takie rzeczy kobiet się nie pyta.

TW: Jakie są Pani wymiary? Biust, talia, biodra.
Anella: Tajemnica. Ale wzbudzają podziw – prawda? Są znacznie bardziej doskonałe niż te przyjęte standardowe 90-60-90.

TW: Czy można z Panią nawiązać kontakt inaczej niż tylko przez Instagram?
Anella: Tylko przez managera – odnośnik do maila na koncie instagramowym @anella_an_.

TW: Czy ma Pani swoją stylistkę, makijażystkę?
Anella: Tuż po przebudzeniu wyglądam idealnie, tak że praktycznie ich nie potrzebuję. Makijaż codzienny wykonuję sama, ale w razie potrzeby dzwonię i są.

TW: Skąd czerpie Pani inspirację do robienia zdjęć?
Anella: Po prostu spontanicznie lub biorę przykład ze znanych gwiazd, jak Kim Kardashian, Kylie Jenner, Pixxie Fox, Nicki Minaj i innych niby-skandalistek, a jednak tak uwielbianych na całym świecie. Teraz dołączam do ich grona.

TW: Co daje Pani szczęście?
Anella: Szczerze – operacje, pieniądze i mój narzeczony plus oczywiście zakupy oraz komplementy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *