Zakaz pedałowania

„W Czeczenii nie ma homoseksualistów, a gdyby nawet byli, to władze nie musiałyby się nimi przejmować, bo ich rodziny wysłałyby ich zapewne tam, skąd nie ma powrotu” Ramzan Kadyrow, Szef Republiki Czeczeńskiej”.

Pod koniec marca bieżącego roku światowe media obiegła informacja, iż w Czeczeni powstał obóz koncentracyjny dla homoseksualnych mężczyzn. Fala prześladowań mniejszości seksualnej rozpoczęła się, gdy środowiska LGBT zapragnęły wydania zgody na zorganizowanie parady równości. Parada się nie odbyła, a rządzący twardą, męską ręką kolega Putina Kadyrow raz na zawsze postanowił rozprawić się z kwestią mniejszości seksualnych. Rzecznik prasowy Kadyrowa, wypowiadając się w tej sprawie, jednoznacznie dał do zrozumienia, że zarzuty o „rzekomych obozach koncentracyjnych” są wyssane z palca – „Nie można zatrzymywać i prześladować kogoś, kogo po prostu nie ma” – stwierdził. I trudno polemizować z tak genialną retoryką.
Wszystko jednak zaczęło się od informacji podanej przez rosyjską gazetę „Nowaja Gazieta”, która ujawniła, że w Groznym powstał pierwszy od czasów nazistowskich Niemiec europejski obóz koncentracyjny dla mniejszości seksualnych. Trafiający tam mężczyźni mieli być poddawani elektrowstrząsom – do niedawna i u nas stosowano takie metody leczenia homoseksualistów. Podano też informację, że przetrzymywani więźniowie to ofiary wcześniejszych łapanek i przesłuchań czeczeńskich służb. Nie trzeba dodawać, że metody inwigilacji wobec homoseksualnych obywateli miały tylko jeden cel – doprowadzić do zidentyfikowania, a następnie wyeliminowania wszystkich mężczyzn podejrzanych o bycie „pedałem”. Jedynie nieliczni „cało” powrócili z tych „przesłuchań” do domów. O innych więźniach słuch zaginął. Znaczy, nigdy ich po prostu nie było. Prawdopodobnie do tej pory czeczeńskim władzom udało się złapać i uwięzić ponad setkę homoseksualistów, z czego trójka poniosła śmierć w wyniku przesłuchań. Dane te mogą być jednak zaniżone ze względu na szczątkowe informacje, jakie docierają do mediów zagranicznych.

Obecnie szacuje się, że co najmniej 73 kraje uznają kontakty homoseksualne za nielegalne – dane te zostały zamieszczone w obszernej analizie praw dotyczących osób orientacji seksualnej przeprowadzonej przez Stowarzyszenie Lesbijek i Gejów. Z raportu wynika, że w takich krajach jak Sudan, Iran czy Jemen kontakty pomiędzy osobami tej samej płci karane są śmiercią. W innych państwach, mimo że osobom homoseksualnym nie grożą tak poważne sankcje prawne, to i tak sytuacja ich jest nie do pozazdroszczenia. Przykładem może być Egipt, gdzie na homoseksualistów organizuje się łapanki i wtrąca do więzienia. W celach geje poddawani są brutalnym przesłuchaniom, nierzadko z użyciem tortur. Często zdarza się również, że egipscy homoseksualiści są gwałceni za pomocą pałek przez samych strażników.

Opublikowane w maju bieżącego roku wyniki badań amerykańskiego Pew Research Center wykazały, że wśród badanych Polaków aż 48 proc. było zdania, że homoseksualizm jest czynem moralnie złym. Ankietowani z krajów byłego bloku komunistycznego (w sumie 19 państw) wyrażali swoją opinię odnośnie do różnych kwestii światopoglądowych.
Te same badania wykazały, że 87 proc. ankietowanych określało się jako katolicy, z czego prawie połowa, bo aż 45 proc. przyznała, że regularnie uczestniczy w niedzielnych mszach świętych. Z danych CBOS zamieszczonych w raporcie „Stosunek do praw gejów i lesbijek oraz związków partnerskich”, wydanych w 2014 roku wynika, że większość badanych Polaków (83 proc.) podziela pogląd, że homoseksualizm jest odstępstwem od normy. Mimo tego jednak aż ponad połowa badanych jest zdania (57 proc.), iż osobom o skłonnościach homoseksualnych należy się tolerancja. Zdecydowana większość ankietowanych opowiada się także „za” w kwestiach związanych z prawną stroną związków osób tej samej płci. I tak, aż 88 proc. uważa, iż osoby homoseksualne mają prawo do pochowania swojego partnera. Ponad 80 proc. uważa też, iż pary tej samej płci powinny posiadać dostęp do informacji o stanie zdrowia partnerki/partnera oraz możliwość decydowania o ich leczeniu. Ponad 60 proc. uważa również, iż osoby pozostające ze sobą w stałym związku powinny dziedziczyć po zmarłym, starać się o otrzymanie renty po partnerce/partnerze oraz mieć możliwość wspólnego opodatkowania się. Te same badania ujawniły także, że 85 proc. badanych opowiada się za legalizacją związków partnerskich par heteroseksualnych, a 60 proc. Polaków uczestniczących
w ankiecie stwierdza, że nie akceptuje możliwości sformalizowania relacji przez osoby tej samej płci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *