Uwaga, kontrola!

 

Ile ludzi, tyle życiowych prawd dotyczących relacji damsko-męskich. Jedna z nich głosi, że telefon i komputer partnera to rzecz święta – absolutnie nie można jej dotykać, a już pod żadnym pozorem czytać jego wiadomości i sprawdzać rejestru połączeń. Dlaczego więc niektórych z nas kusi, żeby zerknąć na komórkę ukochanego?

Istnieją związki, w których partnerzy są przyjaciółmi, niczego przed sobą nie ukrywają i często pożyczają sobie swoje mobilne urządzenia, a przeczytanie przychodzącej korespondencji to dla nich norma. OK, taki luz w związku jest dobry, lecz każdy człowiek potrzebuje odrobiny prywatności i intymności, a telefon i mail do tych sfer należą. Sprawdzanie ich jest poważnym naruszeniem strefy intymnej człowieka i oznaką braku zaufania do drugiej osoby. Ale to, co zakazane, kusi najbardziej. Do tego dochodzi ludzka ciekawość, i nawet gdy nasz partner nie ma nic do ukrycia, pragniemy choć na chwilę spojrzeć na urządzenie, z którym się nie rozstaje.


Jedno zerknięcie nie powinno stanowić wielkiego problemu, jednak nagminna kontrola działa destrukcyjnie na związek. Kontrolujący partner traktuje ukochaną osobę jak swoją własność i musi monitorować wszystkie jej wybory i kontakty z najbliższymi – także te podejmowane przez telefon czy komputer.
Takie zachowanie ukazuje dysfunkcję psychiczną, która może przerodzić się w obsesję.

Inna sprawa, gdy ukochany nadszarpnął nasze zaufanie, a my pragniemy być czujni. Wtedy stale chcemy kontrolować sytuację poprzez monitorowanie jego korespondencji. Nie jest to rozwiązanie na dłuższą metę – lepiej porozmawiać i wspólnie odbudować zaufanie, niż szpiegować bez końca. Ania Bojarek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *