Tropikalni donżuani

Trobriandy to z pozoru zwykły ląd położony na dalekich wodach, jednak dzięki antropologom wiemy, że jest to wyspa seksualnej rozkoszy.

Na wschód od Papui i Nowej Gwinei, na morzu Salomona znajdują się Wyspy Trobrianda, na których mieszka lud Trobriandczyków. Jest to społeczność żyjąca bardzo skromnie. Utrzymują się z tego, co wyhodują w ogrodzie, a 70 proc. z nich nie potrafi czytać i pisać. Przez ciężką pracę młodzi tubylcy szybciej dojrzewają niż zachodni rówieśnicy, także w sferze intymnej.

Dziewczynki uważa się za gotowe do współżycia już po pierwszej menstruacji, czyli w wieku ok. 13 lat, a i chłopcy szybko rozpoczynają inicjację seksualną. Starsi w pełni wspierają młodzież w podbojach miłosnych: przekazują informacje, pośredniczą w zakupie betelu – orzecha, który stanowi kartę przetargową na wyspach. Gdy miejscowy pragnie posiąść koleżankę, musi podarować jej betel do żucia, a ilość, jaką posiada, świadczy o jego bogactwie.

Młodzi nie obściskują się publicznie, a seks uprawiają w buszu. Często bawią się w polowanie na partnera seksualnego. W jasną, ksieżycową noc niezamężni mężczyźni i kobiety (osobno) wybierają się na łowy. To silna płeć ma w zwyczaju proponowanie figli. Dla nich posiąście 20 dziewcząt to mało. Im więcej, tym lepiej, a chłopiec z większą ilością panien jest powodem do dumy dla rodziny. Skrupulatnie notują swoje podboje.

Jeśli mają ochotę na przyjaciółkę z sąsiedniej wsi, muszą być pewni swoich umiejętności bojowych, bo każda wioska chroni swoje dorodne mieszkanki. Dla dziewczyn też tylko jeden partner seksualny to powód do wstydu i zmartwienia. Zmienia się to po ślubie, jednak mimo monogamii mały skok w bok raz na jakiś czas nie jest nagannie traktowany. Badacze tej kultury podkreślają, że Trobriandczycy są bardzo gościnni dla turystów, szczególnie płeć piękna, jeśli wiecie, co mamy na myśli…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *