Ku chwale penisa

Japończycy uwielbiają huczne i kolorowe festiwale. Jednym z nich jest święto penisa. Nie ma się co dziwić, męskie przyrodzenie zasługuje na uczczenie

Pierwsza niedziela kwietnia, miasto Kawasaki w Japonii, tłum niesie ogromną statuę penisa. Spokojnie, to nie strajk w imię tożsamości płciowej. To pochód związany ze świętem męskiego przyrodzenia, którego początki sięgają aż XVI wieku. Festiwal Płodności (bo tak nazywa się ta uroczystość) ponad 500 lat temu zainaugurowały japońskie prostytutki, które w świątyni Kanayama modliły się o ochronę przd chorobami wenerycznymi i niechcianą ciążą.

Ta budowla sakralna skrywa jeszcze jedną legendę. Głosi ona, że niegdyś w kraju żyła piękna niewiasta, która miała jedną małą wadę – zębatą waginę. Kobieta nie mogła opędzić się od amantów i często się zakochiwała, lecz gdy tylko chciała się z nimi kochać, jej pochwa ucinała im penisy. Na pomoc przyszedł jej pewien kowal. Stworzył on członka ze stali, który unicestwił potwora, dzięki czemu wiele męskości zostało ocalonych, a do dziś Japończycy czczą żelaznego fallusa.

Przez wieki znaczenie kultu przerodziło się w czas kultu płodności, modlitw o trwałość małżeństw, zdrowe potomstwo i powodzenie w biznesie. Niegdyś była to tylko procesja do świątyni, teraz jest to istny karnawał fallicznych rozmaitości – na straganach można kupić figurkę drewnianego, metalowego, szklanego „ptaszka”, a także peniso-lizaki i członko-świeczki.

Całe miasto aż roi się od atrakcji związanych z tym świętem, na przykład zawody w rzeźbieniu penisów w rzodkwi czy fotobudka z wielkim członkiem, w której zazwyczaj dziewczyny robią sobie zdjęcia w niejednoznacznych pozach. Polecamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *