Wojna matka wynalazków

Sto lat temu świat ruszył spektakularnie do przodu. W dużej mierze za sprawą pierwszej wojny światowej.

Mówi się, że I wojna światowa rozpoczęła się cywilizacyjnie w XIX wieku, ale gdy się kończyła, był już wiek XX. I mimo że twierdzenie to nie ma pokrycia w datach (1914-1918), to jest w nim sporo prawdy. Pierwsze lata największego konfliktu przypominały bitwy z poprzedniego stulecia – Francuzi paradowali w czerwonych portkach i niebieskich kurtkach, Niemcy nosili na głowach fantazyjne, lecz zupełnie niepraktyczne pikielhauby ze szpicem, a Anglicy szli do ataku, jak na defiladzie – równym krokiem, z karabinami na ramieniu.

Wojna pozycyjna i rosnąca frustracja dowódców walczących stron, by przełamać impas, zmusiły ich do szukania coraz skuteczniejszych metod i technologicznie zaawansowanych broni. Artyleria zyskiwała na szybkostrzelności, celności i donośności.

Siła ognia piechoty opierała się w dużej mierze na sprawdzonych pięciostrzałowych karabinach, jednak w oddziałach szturmowych pojawiły się już pierwsze indywidualne karabiny maszynowe.

Nowością niespotykaną w poprzednich konfliktach zbrojnych były gazy bojowe, po raz pierwszy skutecznie użyte pod Ypres w 1915 roku. Rok później pod Sommą szok w niemieckich szeregach wywołały brytyjskie czołgi Mark I. W owym czasie nad liniami umocnień rozgrywały się już regularne podniebne bitwy, zaś na Atlantyku niemieckie u-booty zatapiały angielskie krążowniki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *