Narty są w dechę!

Masz dość obleganych przez tłumy stoków? Ze splitem nie tylko będziesz mógł wdrapać się na dzikie szlaki, ale także z nich zjechać.

Deska czy narty? Zatłoczony stok czy samotna wędrówka na szczyt? To odwieczne pytania pasjonatów sportów zimowych. Uprawiając splitboarding nie tylko nie musisz wybierać w jaki sposób, ale również gdzie chcesz zjechać.

Splitboard to deska, którą rozdziela się na dwie narty, dzięki czemu możesz wspiąć się na szczyt, a następnie z niego zjechać na sprzęcie w jednym kawałku. Na górze wystarczy złączyć narty, przepiąć zapięcia i można cieszyć się freeridem, czyli jazdą po dzikich stokach.

Splitboarding zapoczątkowany został w latach 90. w USA. Amerykanin Brett Kobernik wpadł na pomysł, by rozciąć piłą tarczową swoją deskę snowboardową, żeby sprawdzić, czy rozdzielona będzie spełniała funkcję nart do podbiegów. Następnie w warunkach domowych stworzył zapięcia, by oba fragmenty ponownie złączyć. Kobernik swój patent sprzedał największej firmie produkującej sprzęt narciarski Voilé, która stworzyła pierwszy profesjonalny splitboard.

W Polsce ta dziedzina sportu dopiero raczkuje – sprzęt do splitboardingu w naszym kraju można wypożyczyć od 2014 roku. Jednak nie da się ukryć, że ma coraz więcej zwolenników – firmy organizujące zjazdy freeridowe, również na splitach, np. w Zakopanem, wyrastają jak grzyby po deszczu.

Cena tygodniowej wyprawy z noclegiem, bez wyżywienia, za to z opieką profesjonalistów w dziedzinie narciarstwa przełajowego i ubezpieczeniem wynosi 1400 zł. Niestety, do ceny należy doliczyć koszt wypożyczenia lub kupna sprzętu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *