Doprowadź ją do szaleństwa!

Żeby zostać wirtuozem seksu i sprawić, by partnerka wiła się z rozkoszy, musisz poznać kobiecy orgazm w teorii i praktyce. Wtedy będziesz pewny, że ona nie udaje, a przyjemność udzieli się wam obojgu.

Teoria
Dla mężczyzn satysfakcjonujący seks z reguły kończy się orgazmem z wytryskiem, który jest niezbędny do zapłodnienia. Kobiecy zaś, oprócz przyjemności, nie posiada bezpośredniej funkcji prokreacyjnej. Seksuolodzy zastanawiają się zatem, po co natura wyposażyła płeć piękną w zdolność szczytowania. Część z nich uważa, że jest to „produkt uboczny”, dodatek, kropka nad „i” w seksie, inni uznają go za wskaźnik dopasowania partnerów. Badania na Uniwersytecie w Teksasie udowodniły, że częstotliwość odczuwania orgazmów z danym partnerem ma wpływ na decyzję o posiadaniu z nim potomstwa.

Fizjologia kobiecego orgazmu jest bardzo złożona. Aby do niego doszło, kobieta przede wszystkim musi mieć ochotę na seks i uprawiać go z osobą, która ją pociąga. Gdy czuje się komfortowo, podczas gry wstępnej pobudzany jest hipokamp – fragment mózgu odpowiedzialny za gromadzenie i odtwarzanie wspomnień, oraz ciałko migdałowate, które przetwarza emocje i uczucia. Dlatego im więcej przyjemnych skojarzeń związanych z seksem, tym szybciej kobieta osiąga stan pobudzenia. Podczas podniecenia nabłonek pochwowy w okolicach wejścia do pochwy obrzmiewa, a przez setki małych przewodów wydziela się śluz. Następnie aktywizują się obszary w korze mózgowej odpowiedzialne za odbiór bodźców ze stref erogennych.

W trakcie samego orgazmu doznania z łechtaczki, pochwy i szyjki macicy przenoszą się do mózgu za pośrednictwem nerwu błędnego biegnącego bezpośrednio z jelita grubego do pnia mózgu. W chwili, gdy zaczyna się orgazm, obszar w mózgu odpowiedzialny za ruch wywołuje napięcie w udach i w całym obszarze miednicy. W podwzgórzu uwolniony zostaje „hormon miłości”, czyli oksytocyna. Ona właśnie wywołuje skurcze macicy, które generują orgazm. Nie jest to tylko doświadczenie fizyczne – oksytocyna to związek chemiczny, który wpływa na ośrodki w mózgu odpowiedzialne za przywiązanie i bliskość emocjonalną. Kobiety mogą przeżywać wielokrotne orgazmy, ponieważ w przeciwieństwie do mężczyzn, nie muszą przechodzić przez etap refrakcji (zdolności do ponownego wytrysku) po szczytowaniu.

Praktyka
Warto postarać się o orgazm we dwoje, ponieważ im więcej fal rozkoszy przeżywa twoja kobieta, tym częściej sama inicjuje seks. Jak tego dokonać? Oto kilka porad, które skutecznie przybliżą was do orgazmu.
Przede wszystkim zadbaj o nastrój i o to, by nikt wam nie przeszkadzał. Komfort psychiczny jest najlepszym przyjacielem kobiecego orgazmu. Tak więc stwórz odpowiednią atmosferę i zarezerwuj odpowiednią ilość czasu.
Podczas gry wstępnej dotykaj lekko palcami jej ramion i karku, unikając na razie okolic genitalnych. Pieszczoty skóry pobudzają tzw. układ przywspółczulny, co prowadzi do stanu głębokiej relaksacji. Bardzo delikatne głaskanie fragmentów skóry pokrytych włoskami stymuluje włókna nerwowe typu C, co wprowadza kobietę w błogostan.


Okaż swoje zainteresowanie i chęć doprowadzenia jej do pełnej ekstazy. Już podczas gry wstępnej pytaj, czy taka stymulacja jej odpowiada, co najbardziej lubi, co ją podnieca. Kobiety pragnące orgazmu powinny same dobrze znać swoje ciało i wiedzieć, jak odpowiednio je pieścić, by osiągnąć szczyt rozkoszy. Dlatego tak ważna w seksie we dwoje jest wcześniejsza samodzielna masturbacja. Poproś ją, by pokazała ci dokładnie, jak pieścić np. jej łechtaczkę.
Jeśli sam chcesz przejąć inicjatywę, pamiętaj, aby pieszczoty dozować stopniowo. Buduj napięcie, nie przechodź od razu do łechtaczki. Stymuluj jej okolice, dotykaj wewnętrznej części ud, gładź wzgórek łonowy, ułóż palce w V i pieść wargi sromowe z góry na dół. Pamiętaj, żeby przed stymulacją łechtaczki sprawdzić, czy w pełni się odsłoniła, w przeciwnym razie dotyk w tym miejscu nie będzie sprawiał przyjemności. Podczas pieszczenia skup się na początku tylko na ruchach okrężnych. Zacznij od delikatnego zataczania kółek wokół guziczka, potem coraz bardziej dociskaj ten obszar. Możesz to robić także podczas penetracji. Zadbaj o odpowiednie nawilżenie, ponieważ suchość jest wrogiem numer jeden orgazmu. Mokry dotyk narządów płciowych rozpala zmysły, więc wspomóżcie się lubrykantem, najlepiej na bazie silikonu, który tak szybko nie wysycha.
W trakcie samej penetracji możesz dodatkowo pieścić strefy erogenne partnerki, co jeszcze szybciej przybliży ją do orgazmu, np. w pozycji na pieska. Wypróbujcie także wariant V: podczas pozycji misjonarskiej partnerka podciąga kolana pod brodę i rozkłada je na boki, tak by tworzyły literkę V. W tym układzie twój penis nie tylko będzie stymulował punkt G (który znajduje się na tylnej ściance pochwy), ale także twój wzgórek łonowy będzie ocierał się o jej łechtaczkę. Podobnie dzieje się podczas pozycji na jeźdźca. Zmodyfikujcie ją nieco: niech partnerka będąc na tobie oprze się na przedramionach – penis i wzgórek łonowy będzie pobudzał punkt G pod lepszym kątem. Spróbujcie także wersji kowbojki tyłem.

Pamiętaj, że dla kobiet satysfakcjonujący seks nie musi zawsze oznaczać wielokrotnych orgazmów. Warto do nich dążyć, ale nie róbcie tego za wszelką cenę. Seks ma być zabawą i przyjemnością, a nie nieustanną pogonią za orgazmami i powodem do frustracji, gdy te się nie pojawiają. Aleksandra Poźniak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *