Kosy bojowe

Słaba płeć? Chcecie kolejnych dowodów na to, że to tylko pusty frazes? No to macie. Te dziewczyny dałyby radę niejednemu osiłkowi, a mimo ciężkich treningów i ostrej gry nie zatracają swojej kobiecości.

Wrocław, nowowybudowane boisko przy ul. Lotniczej, po murawie biegają przedstawicielki płci pięknej z dziwnymi, zakończonymi siatkami kijami. Intrygujący widok, więc podchodzę bliżej. Okazuje się, że to wrocławskie kosynierki, grające w lacrossa. Zastanawiam się, skąd pomysł, by grać w sport, o którym słyszeli chyba tylko wielbiciele komedii „American Pie”. Na to pytanie odpowiada mi jedna z zawodniczek, Kaja Białowąs:
– Pierwszą żeńską sekcję w naszym kraju stworzyli moi koledzy z wrocławskiego liceum. Wcześniej sami grali w lacrossa, ale chcieli ten sport jak najbardziej rozpowszechnić – mówi.
Na pierwszych treningach czuły się jak dzieci we mgle, ale ekscytacja nowym sportem i chęć grania były tak silne, że żadne przeszkody nie miały znaczenia, a pieniądze i kije dostały od Europejskiej Federacji Lacrosse.

Oczywiście dziewczyny dbają o swój wygląd, jednak kontuzje to nieodłączny element ich życia. Piłka, która powinna trafić do koszyczka na kiju, a potem do bramki, często,  w wyniku niecelnych podań, ląduje na twarzach zawodniczek. Zdarzają się złamane nosy, podbite oczy czy spuchnięte jak po botoksie usta. Nie szkodzi – same mówią o sobie „ostre kosy”.
– Kije w górę i do przodu! – śmieją się. Kosynierki były pierwszą żeńską drużyną lacrossa w Polsce, dlatego na początku grały m.in. z Czeszkami. Tym sposobem kosy od 5 lat występują w czeskiej lidze i cieszą się sporym powodzeniem.

W naszym kraju obecnie gra 5 kobiecych zespołów, a najważniejszą imprezą w kalendarzu zawodniczek jest Puchar Polski. Spora część kosynierek gra również w reprezentacji Polski, a ich wyczyny będzie można zobaczyć na The World Games 2017. AP

    

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *